Łatka, szufladka - zwał jak zwał, ale każdy z nas na pewno ma z tym do czynienia. Czy to ze strony otaczających nas ludzi, czy przez samych siebie, na co dzień przyklejane są nam takie właśnie "łatki", określające jakimi jesteśmy ludźmi. Czasami zgodnie z prawdą, a czasami kompletnie mijając się z rzeczywistością. Nie jest to nic dobrego, lecz niestety bywa nieuniknione w dzisiejszych czasach.
Problem zaczyna się kiedy żyjemy według tych szufladek. Stoimy w miejscu, nie działamy, bo przecież to do nas nie pasuje... Przecież jestem nieśmiała, to jak ja sobie poradzę na tym stanowisku, jestem obrażalska - to na pewno nic takiego, pewnie przesadzam, on nie chciał mnie skrzywdzić. Wytrwałość? Co to, to nie ja.. treningi, dieta? Nie wytrzymam dłużej niż tydzień, z resztą mam geny po mamie, po prostu muszę być gruba.
Ile takich łatek masz przyklejonych do siebie? Ile razy przez nie z czegoś zrezygnowałaś? Sama je sobie przyklejasz, czy może osoby którymi się otaczasz wpychają Cię do nieodpowiednich szufladek?
Zastanów się! To ważne... Możesz o wiele więcej niż Ci się wydaje i w tym przypadku to 100% racji. Poznaj siebie. Sprawdź, co jest faktycznie twoją cechą charakteru, a co tylko określeniem nadanym na podstawie jednej sytuacji w życiu.
Weź kartkę, długopis i wypisz wszystkie określenia, które najczęściej lądują w okół twojej osoby. I pomyśl, które z nich przykleiłaś sama, które przyczepił ktoś inny, a które mogą być faktycznie Twoją cechą charakteru. Później sprawdź, czy dobrze udało Ci się je uporządkować. Działaj im na przekór. Wtedy się przekonasz!
Trzymajcie się ciepło!
poniedziałek, 13 czerwca 2016
sobota, 21 maja 2016
Coś się kończy i coś się zaczyna!
Nadszedł czas, żeby zamknąć pewien ważny w moim życiu rozdział. Totalna zmiana, wpływająca na jego bieg. Ale wszystko to mój świadomy wybór. Decyzja podjęta przeze mnie, której nie żałuję. Ciekawi mnie co przyniesie teraz czas, jak będę sobie radzić z nowymi trudnościami, czy będzie ich mniej czy więcej. Jedno jest pewne! Zmierzam do przodu, chcę iść, działać, zmieniać dalej. Na lepsze.
Praca nad samą sobą i własnym życiem to coś co teraz mnie czeka. I mimo, że nie jest to takie proste jak mi się wydawało na początku to nie zamierzam się poddawać. Chcę poznać siebie, swoje reakcje, swoje zalety i wady, swoje możliwości. Chcę wiedzieć co sprawia mi radość, co się dla mnie liczy, do czego dążę z własnej nie przymuszonej woli. Wydaje mi się, że na większość z tych pytań znam odpowiedzi, ale ja chcę być ich pewna.
Jestem ciekawa czy Wy wiecie o sobie wszystko, czy nadal poszukujecie własnego ja.
Praca nad samą sobą i własnym życiem to coś co teraz mnie czeka. I mimo, że nie jest to takie proste jak mi się wydawało na początku to nie zamierzam się poddawać. Chcę poznać siebie, swoje reakcje, swoje zalety i wady, swoje możliwości. Chcę wiedzieć co sprawia mi radość, co się dla mnie liczy, do czego dążę z własnej nie przymuszonej woli. Wydaje mi się, że na większość z tych pytań znam odpowiedzi, ale ja chcę być ich pewna.
Jestem ciekawa czy Wy wiecie o sobie wszystko, czy nadal poszukujecie własnego ja.
środa, 6 kwietnia 2016
Wiosennego słońca czar!
W końcu nadeszły długo wyczekiwane słoneczne dni. Co prawda pogoda teraz bardziej przypomina lato niż wiosnę, ale i tak jest cudownie. To chyba każdy zauważył i nie o tym chciałam pisać. Do postu natchnął mnie raczej wpływ jaki te zmiany wywołują na naszych nastrojach.
Bo chyba nie ma osoby, która nie dostała w ostatnich dniach zastrzyku energii. Patrząc nie tylko na siebie, ale też ludzi w okół, można dostrzec sporo uśmiechów, radości, miłości. To wszystko wywołuje w nas kilka promieni słońca. Przez ostatni miesiąc chyba każdy z nas wypatrywał ich na niebie, i czekał z niecierpliwością kiedy będzie mógł zrzucić znudzone już kurtki czy płaszcze, kiedy ręce przestaną marznąć na dworze, kiedy będzie mógł iść na rower czy porządny długi spacer.
I przyznam szczerzę, że bardzo mnie to cieszy, że w końcu pojawiła się prawdziwa wiosna, która nas odmienia, która budzi nas do życia. Dzięki temu czuję się lepiej, chce mi się działać i coś zmieniać, co jest ostatnio moim celem. Cieszy mnie też widok radośniejszych ludzi, ich uśmiechy!
Więc jeśli to czytasz, to uśmiechnij się! Zacznij działać, coś zmieniać na lepsze, idź do przodu. Wychodzimy z zimowego letargu i ruszamy na podbój świata! Tak jest! Zrób dla siebie coś dobrego!
Trzymajcie się ciepło kochani!
Ps. Zapraszam was na mojego instagrama @kocerbkaa :)
Bo chyba nie ma osoby, która nie dostała w ostatnich dniach zastrzyku energii. Patrząc nie tylko na siebie, ale też ludzi w okół, można dostrzec sporo uśmiechów, radości, miłości. To wszystko wywołuje w nas kilka promieni słońca. Przez ostatni miesiąc chyba każdy z nas wypatrywał ich na niebie, i czekał z niecierpliwością kiedy będzie mógł zrzucić znudzone już kurtki czy płaszcze, kiedy ręce przestaną marznąć na dworze, kiedy będzie mógł iść na rower czy porządny długi spacer.
I przyznam szczerzę, że bardzo mnie to cieszy, że w końcu pojawiła się prawdziwa wiosna, która nas odmienia, która budzi nas do życia. Dzięki temu czuję się lepiej, chce mi się działać i coś zmieniać, co jest ostatnio moim celem. Cieszy mnie też widok radośniejszych ludzi, ich uśmiechy!
Więc jeśli to czytasz, to uśmiechnij się! Zacznij działać, coś zmieniać na lepsze, idź do przodu. Wychodzimy z zimowego letargu i ruszamy na podbój świata! Tak jest! Zrób dla siebie coś dobrego!
Trzymajcie się ciepło kochani!
Ps. Zapraszam was na mojego instagrama @kocerbkaa :)
sobota, 2 kwietnia 2016
Kwietniowe inspiracje!
Nadszedł kolejny miesiąc. Trochę cieplejszy, bardziej pozytywny, mam nadzieję, że też owocny! Po raz kolejny sięgam po porcję inspiracji i mam ochotę podzielić się nimi z Wami. Czas na obranie jakiegoś celu i dążenie do jego osiągnięcia! Czuję, że to będzie dobry miesiąc! A Ty?!
Życzę Wam udanego dnia, tygodnia i miesiąca! Wyciągnijcie z niego jak najwięcej:)
Trzymajcie się ciepło!
Życzę Wam udanego dnia, tygodnia i miesiąca! Wyciągnijcie z niego jak najwięcej:)
Trzymajcie się ciepło!
środa, 30 marca 2016
BIKINI! - czyli nowy program Ewy Chodakowskiej
Od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką najnowszego programu Ewy Chodakowskiej. Bikini, bo o tym programie mowa, trafiło w moje ręce dzięki mojemu ukochanemu, który postanowił sprawić mi taki prezent z okazji dnia kobiet. Trening zdążyłam już kilkakrotnie przetestować więc mogę się teraz na jego temat troszkę wypowiedzieć.
Jestem na etapie powrotu do ćwiczeń po bardzo długiej przerwie, więc okres aklimatyzacji nadal trwa. I przyznam szczerze nie idzie łatwo. Fakt, że dostałam płytę w prezencie motywuje mnie jednak, żeby trening wykonać.
Może na wstępie powiem jak program jest zbudowany. Składa się on z dwóch części, a każda z nich z 30 ćwiczeń rozliczanych na czas. Między ćwiczeniami jest 10 sekund przerwy. Dodatkowo każde ćwiczenie pokazane jest na dwa sposoby - dla początkujących oraz dla zaawansowanych. Druga część treningu to po prostu powtórzenie pierwszej.
Ćwiczenia wykonujemy na macie oraz na stojąco. Praktycznie non stop przenosimy się góra - dół. Większość ćwiczeń przy parkiecie wykonywana jest w podporze przodem, a w pozycji stojącej dominują przysiady i podskoki. I o ile wersja podstawowa jest czasem banalnie prosta, to ćwiczenia dla zaawansowanych wymagają ogromnej koordynacji ruchowej. Oczywiście nie wszystkie, ale większość.
Ja na początku podchodziłam do programu z rezerwą. Skoro 20 minut jest dla początkujących to po co mam robić więcej, przecież na pewno nie dam rady.. No i byłam w błędzie! Bo druga część, mimo że ze zmęczeniem, idzie dużo lepiej! W człowieka wstępuje jakby nowa energia, która nie pozwala mu się poddać. Już w pierwszej połowie Ewka jest świetnym motywatorem, a w kolejnej przechodzi samą siebie! Z uśmiechem na twarzy daje z siebie ostatnie powtórzenia, ale się nie poddaję.
Trening polecam szczególnie osobą, które mają problem z włączeniem do treningów cardio. Ten trening nie zabija tak jak killer podskakiwaniem w kółko, a można dostać niezłej zadyszki i fajnie popracować nad kondycją, spalając zbędne centymetry. Jest zdecydowanie przyjemniejszy!
Tempo z jakim ostatnio Ewa wydaje nowe programy jest zadziwiające. Nigdy chyba nie przestanę podziwiać tej kobiety, za to co robi i jak dużo dobrego od siebie daje. A co najważniejsze jest normalną osobą, która nie popada w samozachwyt! Oby tak dalej!
Dajcie znać czy wy macie już ten program i co o nim sądzicie!
Trzymajcie się ciepło!
Jestem na etapie powrotu do ćwiczeń po bardzo długiej przerwie, więc okres aklimatyzacji nadal trwa. I przyznam szczerze nie idzie łatwo. Fakt, że dostałam płytę w prezencie motywuje mnie jednak, żeby trening wykonać.
Może na wstępie powiem jak program jest zbudowany. Składa się on z dwóch części, a każda z nich z 30 ćwiczeń rozliczanych na czas. Między ćwiczeniami jest 10 sekund przerwy. Dodatkowo każde ćwiczenie pokazane jest na dwa sposoby - dla początkujących oraz dla zaawansowanych. Druga część treningu to po prostu powtórzenie pierwszej.
Ćwiczenia wykonujemy na macie oraz na stojąco. Praktycznie non stop przenosimy się góra - dół. Większość ćwiczeń przy parkiecie wykonywana jest w podporze przodem, a w pozycji stojącej dominują przysiady i podskoki. I o ile wersja podstawowa jest czasem banalnie prosta, to ćwiczenia dla zaawansowanych wymagają ogromnej koordynacji ruchowej. Oczywiście nie wszystkie, ale większość.
Ja na początku podchodziłam do programu z rezerwą. Skoro 20 minut jest dla początkujących to po co mam robić więcej, przecież na pewno nie dam rady.. No i byłam w błędzie! Bo druga część, mimo że ze zmęczeniem, idzie dużo lepiej! W człowieka wstępuje jakby nowa energia, która nie pozwala mu się poddać. Już w pierwszej połowie Ewka jest świetnym motywatorem, a w kolejnej przechodzi samą siebie! Z uśmiechem na twarzy daje z siebie ostatnie powtórzenia, ale się nie poddaję.
Trening polecam szczególnie osobą, które mają problem z włączeniem do treningów cardio. Ten trening nie zabija tak jak killer podskakiwaniem w kółko, a można dostać niezłej zadyszki i fajnie popracować nad kondycją, spalając zbędne centymetry. Jest zdecydowanie przyjemniejszy!
Tempo z jakim ostatnio Ewa wydaje nowe programy jest zadziwiające. Nigdy chyba nie przestanę podziwiać tej kobiety, za to co robi i jak dużo dobrego od siebie daje. A co najważniejsze jest normalną osobą, która nie popada w samozachwyt! Oby tak dalej!
Dajcie znać czy wy macie już ten program i co o nim sądzicie!
Trzymajcie się ciepło!
poniedziałek, 28 marca 2016
Muzyczni ulubieńcy - marzec 2016!
Kolejny miesiąc już prawie za nami, czas zasuwa jakby z przyspieszeniem.. Nawet nie wiem kiedy to zleciało i na czym. Ulubionych piosenek jednak zdążyło się trochę nazbierać. I po raz kolejny chciała bym się nimi z wami podzielić! Wybieram te ,które wpadały w ucho i nie chciały wyjść z głowy.
1. Zdecydowanie hitem w tym miesiącu jest piosenka Twenty one pilots - Stressed Out. Wpadła mi w ucho do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczęła mnie męczyć! Jest świetna, posłuchajcie koniecznie!
2. Kolejny cudowny utwór to "7 years" w wykonaniu Lucasa Grahama. Piosenka jak dla mnie bardzo relaksująca, zwłaszcza podczas jazdy samochodem. Ma też coś w sobie, co sprawia, że z łatwością wpada w ucho. Na pewno już ją słyszeliście!
3. Tym razem polski wykonawca i to w zupełnie innym stylu niż do tej pory. W tym kawałku najważniejszy jest dla mnie refren. Podnosił mnie w tym miesiącu na duchu i nie pozwalał się poddawać. Popek x Matheo - Wodospady,
4. Ostatnia piosenka, która chyba najmniej z wybranych czterech zawładnęła moim sercem to Trevor Jackson i "Rock with me". Równie fajna, ale jakoś nie "chodziła" za mną :) Niemniej jednak lubię takie rytmy.
To chyba już wszyscy ulubieńcy muzyczni marca. Ciężko wybrać z wielu fajnych utworów te najbardziej lubiane, dlatego też nie ma ich tu za wiele.
Dajcie znać czy też znacie i lubicie te kawałki? :)
Ps. Jak mijają święta? Wszyscy wypoczęci i pojedzeni?
Trzymajcie się ciepło!
piątek, 25 marca 2016
Cytrynowe muffinki do koszyczka!
Od kilku lat w moim domu na Wielkanoc nie pieczemy tradycyjnych bab i nie kupujemy tych słodkich drożdżowych babeczek z lukrem i posypką do koszyczka. Odkąd zaczęłam piec muffinki, to właśnie ja jestem odpowiedzialna za te małe słodkości do święconki. Te babeczki niczym się nie wyróżniają, nie kojarzą się ze świętami, ale przynajmniej są świeże i smaczne na następny dzień.
Wiem, że przepis pojawia się późno, ale może uda wam się go jeszcze wykorzystać, jeśli nie macie pomysłu, lub może przetestujecie go innym razem!? Bo z pewnością babeczki zasmakują o każdej porze roku:)
Muffinki cytrynowe z dżemem porzeczkowym:
Składniki:
2 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 szklanki mleka
3 kopiate łyżki jogurtu greckiego (może być naturalny)
1/4 szklanki oleju
1 jajko
1 jajko
skórka starta z jednej cytryny
sok z połowy cytryny
dżem z czarnej porzeczki
W jednej misce mieszamy dokładnie wszystkie suche składniki. W drugiej łączymy składniki mokre i przelewamy je do pierwszej miski. Wszystko mieszamy w miarę dokładnie. Na koniec dodajemy skórkę z cytryny oraz sok i ponownie mieszamy. Foremkę do muffinek wykładamy papilotkami. Nakładamy po łyżce ciasta, następnie na środek niewielką łyżeczkę dżemu i przykrywamy kolejną warstwą ciasta. W babeczkach robimy kilka kółek najlepiej patyczkiem do szaszłyków. Pieczemy w 180 st. około 15- 20 minut, aż się zarumienią. Wystudzone babeczki wyjmujemy z formy i sypiemy cukrem pudrem.
Mam nadzieję, że przypadną wam do gustu:)
Chciała bym Wam życzyć wesołych świąt, spędzonych w rodzinnym gronie, w dobrej atmosferze, z uśmiechem na twarzy! Odpocznijcie, napełnijcie się pozytywną energią, żeby iść do przodu:) Niech wasze żołądki wytrzymają te świąteczne obżarstwa i oby jak najmniej wyrzutów sumienia im towarzyszyło!
Trzymajcie się ciepło!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















